Zapowiedzią kłopotów w dorosłym wieku jest zdrowa, ładnie wyglądająca młodzieńcza cera określana jako „krew z mlekiem”.
Rumieńce pojawiające się pod wpływem emocji u nastolatki to efekt płytkiego unaczynienia, typowego dla osób o jasnej, cienkiej i wrażliwej skórze. Taką mają w większości mieszkańcy chłodniejszej strefy klimatycznej. Uporczywe, nawracające rumieńce to najczęściej genetyczny spadek po rodzicach lub dziadkach. Jak można nad nimi zapanować?
Bo to się tak zaczyna

Kłopotliwe „kolory” to nic innego niż nadreaktywność naczyń skóry na intensywne bodźce. Pod ich wpływem twarz staje się purpurowa, a rumieniec utrzymuje się dłuższy czas. Jeśli taki stan permanentnie się powtarza, naczynia poszerzają się, zaczerwienienie skóry nasila się, staje się coraz bardziej rozległe – powstaje tzw. rumień twarzy. Z czasem niektóre kruche naczynia włosowate nie wytrzymują ciśnienia krwi i pękają. Tworzą się teleangiektazje (tzw. pajączki), czerwone „punkciki” z rozchodzącą się wokół siatką przypominającą pajęczą sieć. Słabe ścianki naczyń są łatwo przepuszczalne dla przenikających do skóry czynników zapalnych. To jedna z przyczyn rozwoju trudnego w leczeniu trądziku różowatego.

Tylko ostrożnie!

Co prawda wpływu na geny nie mamy, ale możemy chronić naczynka przed tym, co im szkodzi. A szkodzą im gwałtowne zmiany temperatury, ekstremalne gorąco i dojmujące zimno, długotrwałe przebywanie w suchych, klimatyzowanych pomieszczeniach. Naczynia reagują na saunę i gorące kąpiele, na promienie UV (słońce, solarium). Promieniowanie UV osłabia włókna kolagenowe (białkowe), z których w znacznej mierze są zbudowane ściany naczyń. Dlatego latem konieczne jest używanie kremów z najwyższymi filtrami SPF 50+. Skórę naczyniową uwrażliwia dym papierosowy, w którym uwalnia się lawina wolnych rodników uszkadzających jej naturalny płaszcz hydrolipidowy. Dochodzi też do zniszczenia witaminy C, która wzmacnia ściany naczyń. Na listę szkodliwych czynników wpisują się składniki codziennej diety, wśród których prym wiodą używki, zwłaszcza mocna kawa, herbata, napoje gazowane, ostre przyprawy i alkohol. Zawarte w nich związki rozszerzają naczynia krwionośne skóry, prowokując wystąpienie rumienia i uszkodzenia kruchych ścianek naczyń.

Pielęgnacja w wersji light

Skóra naczyniowa nie lubi chlorowanej wody, dlatego do mycia lepiej
używać miękkiej: przegotowanej lub mineralnej. Ale i wtedy lepiej nie robić tego zbyt często, bo silne detergenty uszkadzają naturalną, ochronną warstwę skóry.
Skóra wrażliwa szybciej się starzeje, ponieważ osłabiony naskórek nie radzi sobie z niekorzystnym wpływem środowiska. Każda reakcja podrażnienia łączy się z powstawaniem w komórkach skóry wolnych rodników niszczących włókna kolagenowe i elastynowe, odpowiedzialne za jędrność i sprężystość skóry.
Mycie cery naczynkowej powinno przypominać myjnię bezdotykową – im delikatniejszy masaż skóry wacikiem, tym wolniejszy obieg krwi w naczyniach. Do demakijażu należy używać delikatnych płynów micelarnych – wysoko stężone środki wymywają składniki NMF (Naturalnego Czynnika Nawilżającego), znajdujące się w naskórku: ceramidy, lipidy, cholesterol, nienasycone kwasy tłuszczowe. Przypomina to ścieranie skóry papierem ściernym, tyle że za pomocą chemii. Im dłuższe „doczyszczanie”, tym większe podrażnienie, a w efekcie zniszczenie warstwy ochronnej naskórka.
Podobnie z peelingiem – mechaniczny działa drażniąco, dlatego lepszy jest preparat enzymatyczny, który rozpuszcza martwe komórki.

Mniej znaczy więcej

Wrażliwa skóra naczyniowa docenia kosmetyki hipoalergiczne – bezzapachowe, pozbawione drażniących barwników i konserwantów, ze składnikami uszczelniającymi ściany naczyń, np. witaminą C, E, K. Dobrze jest uzupełniać doustnie witaminę B2, PP, C. Do codziennej pielęgnacji warto używać preparatów z wyciągami roślinnymi, które zmniejszają obrzęk i zaczerwienienia, ułatwiają krążenie w naczynkach, uszczelniają i obkurczają ich ścianki, np. z kasztanowca, miłorzębu japońskiego, arniki, rutyny, oczaru wirginijskiego, kwiatów głogu, czarnego bzu. Korzystnie działa alantoina, pantenol, algi morskie. Te składniki co prawda nie usuną „pajączków”, ale mogą złagodzić rumień i wzmocnić barierę ochronną skóry.

Od pajączka do trądziku

Gdy oprócz dobrze widocznych naczyń krwionośnych umiejscowionych obok skrzydełek nosa i na policzkach pojawiają się grudki i krostki, oznacza to, że w proces chorobowy zostały zaangażowane również gruczoły łojowe. Trądzik różowaty (rosacea) jest chorobą często występującą rodzinnie i ma charakter przewlekły, nawrotowy. Przy skutecznej profilaktyce da się go opanować i sprawić, by cera wyglądała zdrowo i pięknie. Najważniejsze jest zapobieganie rozszerzaniu naczyń krwionośnych, wzmacnianie ich i zmniejszanie rumienia, zgodnie z zasadami obowiązującymi w pielęgnacji skóry naczyniowej. Niekorzystne czynniki wzmagają grę naczynioruchową, tzn. skurcz i rozkurcz naczyń krwionośnych, co nasila trądzik różowaty.

Światłem lasera

Lekami zewnętrznymi i miejscowymi nie wyleczy się trwale rozszerzonych naczyń krwionośnych. Drobne teleangiektazje najlepiej zamykać laserem. Precyzyjna wiązka światła lasera (o określonej długości fali) przechodzi przez skórę i w zetknięciu z barwnikiem krwi – hemoglobiną – zamienia się w ciepło, powodując obkurczenie i zamknięcie naczynia, które z czasem (3–4 tygodnie) ulega wchłonięciu. W efekcie krew wybiera inną drogę przepływu.
Laser nie uszkadza naskórka, zabieg jest więc mało inwazyjny i koncentruje energię na leczonej tkance. Choć jest nieco bolesny, daje od razu widoczne rezultaty. Po zabiegu skóra jest przez 2–3 godziny lekko zaczerwieniona i opuchnięta. Trzeba smarować ją kremem przeciwzapalnym, regenerującym. Proces trwałego zarastania naczynka trwa kilkanaście dni. Po zabiegu konieczna jest ochrona wysokim filtrem (SPF 50+), a po całkowitym zagojeniu się skóry – SPF 30. Zabieg najlepiej wykonać jesienią lub zimą, kiedy słońce nie operuje już mocno i nie ma ryzyka powstania przebarwień. Laseroterapia nie zabezpiecza przed nawrotem problemu, a całkowite zamknięcie rozszerzonych naczyń wymaga czasem 2–3 zabiegów.

Zabiegi, peelingi, leki

Szpecący skórę rumień zmniejsza, a nawet likwiduje kilka zabiegów IPL (intense pulsed light), urządzeniem emitującym wiązkę intensywnego, pulsującego światła.
Trądzik różowaty leczy się m.in. metronidazolem czy kwasem azelainowym. W postaci grudkowo-krostkowej trzeba przyjmować antybiotyki doustnie. Istotne znaczenie ma ochrona przeciwsłoneczna – kremy z wysokimi faktorami SPF 50+.
W ciężkich, przerosłych postaciach trądziku różowatego stosowana jest doustna terapia izotretinoiną lub laser CO2, ewentualnie chirurgia plastyczna.
Skuteczne są również zabiegi kosmetyczne i z zakresu dermatologii estetycznej oparte na właściwie dobranych peelingach, działaniu fal ultradźwiękowych (wprowadzają substancje uszczelniające naczynia, np. wyciąg z ruszczyka) i masce kriogenicznej. Stosowane na zmianę z laserami dają widoczne efekty.

Filtr kontra podczerwień

Ostatnie badania naukowe dowiodły, że promieniowanie podczerwone, będące częścią promieniowania emitowanego przez słońce, wraz z promieniowaniem ultrafioletowym, a także światłem widzialnym, stwarzają duże zagrożenie dla skóry oraz naczyń. Według prof. dr hab. Joanny Narbutt, dermatologa wenerologa z Kliniki Dermatologii i Wenerologii UM w Łodzi i Centrum Medycznego Dermoklinika, jednym ze szkodliwych skutków IR jest proces angiogenezy, czyli tworzenia nowych naczyń włosowatych. Naczynia powstające podczas ekspozycji skóry na promienie słoneczne są niedojrzałe, a więc nieszczelne. W konsekwencji dochodzi do tworzenia się okołonaczyniowych stanów zapalnych. W efekcie uszkodzenia naczyń krwionośnych wzmaga się przepływ krwi i powstają trwałe teleangiektazje („pajączki”). Promienie IR nie robią szkód w pojedynkę, ale wzmacniają promieniowanie UVA i UVB. Najbardziej promieniowania IR powinny się obawiać osoby ze skórą naczynkową i nadreaktywną, dlatego warto ją zabezpieczać nie tylko przed promieniami UVA i UVB, ale także przed podczerwienią (IR). W tym celu trzeba stosować kremy z wysokimi filtrami, nawet zimą i w pomieszczeniach zamkniętych.

Zabiegi, których należy unikać:

• Złuszczania z zastosowaniem
mocnych kwasów, np. salicylowego.
• Zabiegów rozgrzewających.
• Światłoterapii.
• Zabiegów z użyciem kosmetyków
z zawartością alkoholu etylowego,
lanoliny, glikolu propylenowego.
• Zabiegów, podczas których docho-
dzi do tarcia lub ucisku skóry.

Źródło:

Louis Widmer – CC Tinted Moisturiser – krem CC UV 20 naturalny lekko perfumowany 30ml


CC Tinted Moisturiser wygładza zmarszczki i wyrównuje koloryt skóry. Sprawia, że cera staje się świeża i naturalna – głęboko nawilża i zapewnia ochronę przed promieniami UV. Emulsja przywraca skórze naturalny i świeży wygląd, utrzymując długotrwały efekt.